Hej 🙂
Ostatnio sporo czytałam o talizmanach szczęścia i doszłam do wniosku, że wcale nie trzeba kupować drogich gotowców.
Moim zdaniem taki zrobiony samemu ma większą wartość, bo od początku wkłada się w niego swoją intencję.
Ja robię to bardzo prosto. Biorę mały kamień, drewniany koralik albo nawet monetę, która kojarzy mi się z czymś dobrym.
Najpierw dokładnie ją myję pod bieżącą wodą, żeby symbolicznie pozbyć się starej energii.
Potem zostawiam na kilka godzin na parapecie albo w świetle księżyca, jeśli akurat jest taka możliwość.
Najważniejszy etap to skupienie się na tym, czego naprawdę chcę. Trzymam talizman w dłoniach przez kilka minut i wyobrażam sobie, że przyciąga szczęście, dobre okazje i pomyślność.
Nie recytuję żadnych skomplikowanych zaklęć. Wystarczy kilka własnych słów, wypowiedzianych szczerze.
Później noszę go przy sobie. U mnie sprawdza się kieszeń, czasem portfel albo torebka.
Staram się też, żeby nikt obcy go nie dotykał. Tak po prostu lepiej mi się z tym kojarzy.
Nie wiem, czy działa to w jakiś magiczny sposób, ale zauważyłam, że kiedy mam taki talizman przy sobie, częściej pamiętam o swoich celach i łatwiej zachowuję pozytywne nastawienie. A to już samo w sobie potrafi przynieść trochę szczęścia. 🙂